Tylko jeden jest przymus
Ten we mnie
Nie pozwala mi zrezygnować
Z ciągłego podejmowania wyzwania, by żyć
Ten przymus we mnie popycha mnie na drogę
Ten przymus sprawia, że chcę
Nie muszę
Mój jedyny przymus
Wewnętrzny
Zatem muszę
Muszę żyć
A jak muszę
To i chcę
Będę
Aż padnę
Bo pięknie jest iść
Iść przed siebie
A gdyby tak przestać myśleć
Przestać kombinować
Skończyć z rozważaniem
Nie dywagować
Po prostu zrobić krok
I uśmiechnąć się do siebie
Zachwycić się ptakiem i drzewem
Odejść na chwilę
I wziąć głęboki oddech
Posłuchać tego pierwszego szeptu
Który na samym dnie
Franciszku
Gdzie jesteś?
Szukam Cię
Nocą ciemną
Lękliwą bez lęku
Nie widzę Cię
Ale czuję Twoją obecność
Cichą, pokorną
i niehałaśliwą
Już wiem, gdzie jesteś
Pod kamieniem przy drodze
lub drzewem rosnącym na polu
Naucz nas być tu i teraz
i
Oddychać pełną piersią
By spokojnie móc zasnąć
Każdy dzień, każda chwila
Każdy promyk Słońca, każda kropla deszczu
Każdy uśmiech, każda łza
Każde spotkanie z drugim, każda samotność
To niespodzianki
Chcesz czy nie
Są
Pojawiają się
Przychodzą
Możesz ich nie zauważyć
Możesz ich nie docenić
Możesz nie być wdzięczny
I tak pozostaną niespodziankami